Michał Barczyk Pytanie na Śniadanie

Wywiad w „Pytaniu na Śniadanie” (TVP2) – 19 maja 2024 r.

Prowadzący: Katarzyna Dowbor, Filip Antonowicz

Goście: Dawid Tomaszewski (pedagog, trener nowej mowy), Michał Barczyk (użytkownik nowej mowy)

CZĘŚĆ 1: Wstęp w studio

Filip Antonowicz: „Pytanie na śniadanie” cały czas trwa. Witamy tych, którzy dołączyli, i tych, którzy są z nami od samego rana. Dzień dobry bardzo!

Katarzyna Dowbor: Serdecznie witamy! Ziemek opowiada, że będzie dzisiaj dużo słońca w całej Polsce, a u nas w studiu jest już wielu wspaniałych gości. Witamy bardzo serdecznie: Dawid Tomaszewski – pedagog, trener nowej mowy, twórca programu pozwalającego na naukę spokojnego mówienia w sytuacji napięcia emocjonalnego. Dzień dobry, panie Dawidzie!

Dawid Tomaszewski: Dzień dobry.

Filip Antonowicz: I Michał Barczyk. Dzień dobry! Witamy w świetnej formie, co nas bardzo cieszy. Oby jak najwięcej takich pacjentów. Panowie, mówimy o sprawie, o której mało osób mówi, a podobno bardzo wielu Polaków i ludzi na świecie mierzy się z tym problemem – z zacinaniem się. Dawid, ty masz na to sposób. Podobno to jest w ogóle nieuleczalne, ale twoja metoda pomaga żyć. Bo to jest ważne – często mówi się o jąkaniu tylko w aspekcie mowy, a tymczasem sprawa jest głębsza.

Dawid Tomaszewski: Właśnie tak, trzeba to rozróżnić. Są drobne zacięcia wynikające na przykład z braku konkretnych myśli, a są zająknięcia i blokady, kiedy w głowie dokładnie wiemy, co chcemy powiedzieć, ale fizycznie jest to niemożliwe do zrobienia. Napięcie ciała jest tak silne wewnątrz, że uniemożliwia płynne wytwarzanie jakichkolwiek dźwięków, samogłosek czy sylab.

Katarzyna Dowbor: I co się wtedy dzieje w człowieku?

Dawid Tomaszewski: W tym momencie zaczyna się reakcja „walki lub ucieczki”. Na ogół większość osób po prostu ucieka. Dlatego ten problem jest rzadko zauważalny. Jeśli ktoś ucieka przez całe życie, szczególnie osoby dorosłe, to społeczeństwo interpretuje ich jako nieśmiałych, jako „mruków”. Mówi się: „z nim się nie da pogadać”. A on ma bardzo dużo do powiedzenia, tylko nie może. To go spala wewnętrznie. Taka osoba może udzielać się w internecie, ale konfrontacja na żywo, nawet kilka zdań, go blokuje. Próbuje mówić, ale wtedy dochodzi do powtarzania sylab, a ludzie… ludzie nie chcą czekać. Są niecierpliwi. Nie poczekają na to, że myśl tej osoby może być fantastyczna. Przechodzą do następnego rozmówcy, bo brakuje im cierpliwości.

CZĘŚĆ 2: Historia Michała

Filip Antonowicz: No właśnie. Michał, wiem, że ty mierzyłeś się z problemami z mową od dziecka. Co się stało, że postanowiłeś ruszyć naprzeciw tym trudnościom? Bo dzisiaj – co możemy zdradzić widzom – rozmawiamy sobie swobodnie już od dłuższego czasu, zanim weszliśmy na wizję.

Michał Barczyk: Tak, moje problemy zaczęły się w dzieciństwie, w szkole podstawowej. Zauważyli to rodzice i nauczyciele. Skierowano mnie do logopedy. Robiliśmy przeróżne ćwiczenia, ale one nie dawały takiego rezultatu, jakiego ja i moi rodzice oczekiwaliśmy. Był okres, w którym to na chwilkę zanikło, a potem powróciło w postaci silnych bloków mowy. Jako dziecko nie rozumiałem, że to jest realny problem, nad którym muszę pracować. Dopiero gdy byłem na studiach, zauważyłem, jak bardzo mnie to męczy.

Katarzyna Dowbor: Stres się do tego przyczyniał?

Michał Barczyk: Tak, oczywiście. Z blokami mowy jest tak, że każde podejście do obcej osoby ja wcześniej analizowałem. Myślałem o tym, co powiem. Nawet zwykłe „Dzień dobry”. Jak czułem, że będę miał problem z wypowiedzeniem tego słowa, to albo „przyciskałem” to „Dzień dobry” na siłę, albo używałem kamuflażu.

Filip Antonowicz: Kamuflażu, czyli?

Michał Barczyk: Mówiłem „Witam”, „Hej” albo po prostu machałem ręką. To jest ucieczka w coś łatwiejszego, choć nie zawsze wypada tak mówić. Używałem tego, żeby nie dać znać, że mam problem.

CZĘŚĆ 3: Metoda Dawida i materiał wideo

Katarzyna Dowbor: Dawidzie, czy są jakieś specjalne techniki, żeby się tego pozbyć? Podejrzewam, że ogląda nas wielu widzów, którzy są w takiej sytuacji jak kiedyś Michał. Czy to naprawdę działa?

Dawid Tomaszewski: Na szczęście tak – i mamy na to żywy dowód. Na Michała działa, działa też na mnie. Sam miałem bloki mowy przez 20 lat.

Filip Antonowicz: Aż trudno uwierzyć, że wy dwaj się kiedyś jąkaliście!

Dawid Tomaszewski: Muszą państwo uwierzyć nam na słowo, bo gdyby to nie działało, to na pewno nikt z nas nie przyszedłby do telewizji. Chodzi o to, żeby podejść do bloków mowy jak do silnego nawyku, a nie jak do choroby. Nawyków się nie leczy – nawyki się zastępuje innymi nawykami. W przypadku osób dorosłych wyjściem jest nauczenie się mowy zupełnie od nowa. Bez tych bloków.

Filip Antonowicz: Zobaczmy w takim razie krótki materiał wideo z Michałem, który pokazuje, jak to wyglądało w trakcie treningu.

(Emisja materiału wideo: Michał w sklepie, mówi bardzo powoli, sylabizując: „Dzień-do-bry. Czy-są-dłu-go-pi-sy?”)

Dawid Tomaszewski: To, co państwo widzieli, robi wrażenie. To jest podstawowy etap wdrożenia nowej mowy. Z zewnątrz może się wydawać: „o, ktoś po prostu wolniej mówi”. Ale Michał przechodził wtedy cały proces koncentracji nad każdym detalem, nad każdym mięśniem ciała, nad kontaktem wzrokowym. To budowanie wszystkiego od początku. Ważne, żeby świadek takiego ćwiczenia wiedział, że ta osoba nie jest chora ani upośledzona – to jest osoba, która trenuje mowę.

Filip Antonowicz: Michał, na tym filmie widzę twoje początki. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, jak ciężko ci było. Gratuluję wam obu tej pracy. Ja na przykład mówię za szybko i przy Michale, który tak mądrze ceduje słowa, czuję się teraz głupio (śmiech).

Michał Barczyk: (uśmiecha się) Często słyszałem rady: „mów wolniej, to nie będziesz się jąkał”. Tylko że to nie jest takie proste. Samo zwolnienie nie pomagało, bo spięcie ciała było zbyt mocne. Trzeba przejść radykalną zmianę, odciąć się od starej mowy i nauczyć się mówić na nowo, by móc np. samodzielnie zrobić zakupy w sklepie.

Katarzyna Dowbor: Piękna szkoła, jestem pod wrażeniem. Świetna praca i bardzo ważna teoria. Dawid Tomaszewski, Michał Barczyk – panowie, bardzo dziękujemy!

CZĘŚĆ 4: Po wyjściu ze studia (nagranie zakulisowe)

Dawid Tomaszewski: No i właśnie zakończyliśmy przygodę z „Pytaniem na śniadanie”. Michał, jak byś podsumował ten występ? Jak samopoczucie?

Michał Barczyk: Może to nieskromnie zabrzmi, ale jestem bardzo zadowolony i dumny z siebie. Myślałem, że będę się bardziej denerwował, kiedy wejdę do tego budynku. Ten występ był dla mnie sfinalizowaniem i nagrodą za cały trud i samozaparcie, jakie włożyłem w to przez prawie dwa lata. Było warto.

Dawid Tomaszewski: No właśnie. Nie spodziewałeś się na początku kursu, że minie kilkanaście miesięcy i będziesz przemawiał do kilkuset tysięcy ludzi.

Michał Barczyk: Dokładnie. Jak przyszedłem pierwszy raz do szkoły nowej mowy w Mikołowie, to na klatce schodowej wiszą zdjęcia kursantów, którzy brali udział w programach telewizyjnych. Mówiłem wtedy na „zerówce”: „Nie, to nie ma szans, ja tam nigdy nie trafię”. A co jest w tym najzabawniejsze? Teraz idziemy sobie z budynku telewizji do samochodu i rozmawiamy o tym występie tak swobodnie, jakbyśmy wracali ze zwykłych zakupów w Biedronce. Po prostu poszedłem do telewizji, opowiedziałem swoją historię i problemy z mową.

Dawid Tomaszewski: To jest niesamowite.

Michał Barczyk: Nie jesteśmy skazani na bloki mowy na całe życie. Naprawdę możemy coś z tym zrobić, niezależnie od wieku czy płci. Potrzebne są tylko chęci, zaangażowanie i świadomość, po co to robimy. Chcemy zmienić swoje życie. Nowa mowa to lepsza przyszłość.

 

Podobne wpisy