lubuskie – jąkanie, bloki mowy

Jąkanie nie daje żyć – Gazeta Lubuska

 
 

– Jak gdzieś dzwonię, to często rozmówcy rzucają słuchawką. Myślą, że jestem pijany, albo że się wygłupiam – mówi ALEKSANDER KOŁPOWSKI z Gorzowa.

– Słyszałeś już przykre komentarze albo teksty, że jesteś pijany?

– Często zdarzało się, że gdy gdzieś się dodzwaniałem, to rozmówcy rzucali słuchawkami. Myśleli, że jestem pijany, albo że się wygłupiam. Tymczasem jednym z moich zadań jest zagadanie codziennie do 20 osób. Muszę też chodzić po sklepach i ucinać pogawędki ze sprzedawcami. Chodzi o to, bym ćwiczył mowę nie w domu, w samotności, ale przy ludziach, w tłumie, publicznie. Trzeba pokonać wstyd i nerwy. Bo jak się zdenerwuję, to trudno jest zacząć.

– Zaraz, zaraz… Kiedy kończysz terapię?

– Na początku lutego.

– Od kiedy się jąkasz?

– Od dzieciństwa, ponad 20 lat. Dziś mam 29. Przez lata musiałem się zmagać z docinkami.

– Dziś jąkanie też ci przeszkadza?

– Z jąkaniem nie da się normalnie żyć.

– Dlaczego?

– Załatwienie urzędowej sprawy, wizyta w sklepie czy rozmowa telefoniczna to przeszkoda nie do przejścia. Dlatego postanowiłem się z tym uporać. I zgłosiłem się na terapię do ośrodka w Mikołowie. Jestem tam dziś jedynym człowiekiem z województwa lubuskiego. Ćwiczę od sierpnia.

– Na czym polega terapia?

– Tak naprawdę uczę się mówić od nowa. Dla osoby postronnej wygląda to tak, że każdy wyraz nienaturalnie przeciągam. Brzmi to, przyznaję, dość dziwnie. Czuję się dużo pewniej. Kiedyś, gdy się jąkałem, zacinałem, nie było mowy o wyjściu i zaczepieniu obcej osoby.

– Co było najtrudniejsze?

– Pierwszy krok – zapisanie się na zajęcia w Mikołowie. Ktoś, kto to zrobi, musi być przekonany, że ma dość jąkania się i że zrobi wszystko, by pokonać je podczas terapii. Potem trudne jest to pierwsze pytanie zadane obcej osobie. A później nie można się poddawać. Często zanim zdążę powiedzieć dzieeeeeń dooooobry, ktoś już ode mnie ucieka.

– Może teraz, gdy ludzie przeczytają, że nie jesteś podejrzanym natrętem, tylko człowiekiem, który walczy z jąkaniem, coś się zmieni?

– Byłoby milo. Ale już nie przejmuję się docinkami i niepowodzeniami. Nie poddam się, dam radę.

– Nie wątpię. Poza tym cały czas wspiera cię żona. Pomaga,’ instruuje, skąd tyle wie o technice walki z jąkaniem?

– Na pierwsze spotkanie do Mikołowa pojechaliśmy wspólnie. Dziś jest moim pomocnikiem. Jest cierpliwa, wspaniała. Czasami zapominam o zasadach, ona koryguje wszystko jak trzeba.

– Ile lat jesteście po ślubie?

– Dwa. (Iwona wybucha śmiechem, Aleksander sprawdza szybko na obrączce datę). Trzy!

– Jak sobie dałeś radę podczas przysięgi? Wtedy byłeś jeszcze przed terapią?

– Tak naprawdę podczas uroczystości nie powiedziałem „tak”. To znaczy powiedziałem je w myślach, ale na głos raczej nie.

– Nie rozumiem.

– Nie uprzedziliśmy pani w urzędzie stanu cywilnego, że mam kłopot z wymową. Gdy przyszła moja kolej na powiedzenie „tak”, po prostu lekko zdziwiona moim zachowaniem poleciała dalej z tekstem i tak dobrnęliśmy do końca.

– Walczysz z jąkaniem, które męczyło cię ponad 20 lat. Ze statystyk wynika, że około 2 procent dorosłych ma ten kłopot. Chyba nie jest wam łatwo?

– Tego nie da się opisać. Chciałbym, żeby każdy człowiek przez dwa tygodnie musiał przechodzić to, co my. Zeby zobaczył, jak to jest. Może wtedy docinki by się skończyły.

– Spotkaliśmy się, bo do „Gazety Lubuskiej” zadzwoniła twoja żona. To był jej pomysł?

– Mój. Ale bałem się, że jeśli ja zadzwonię, ktoś po drugiej stronie się rozłączy.

– Dziękuję.

JĄKANIE MOŻNA WYLECZYĆ

Nawet osoba, która mocno się jąka, osiąga znaczną poprawę poprzez usunięcie lęku, ćwiczenia oddechowe i rozluźniające. Efekty widoczne są już po kilku tygodniach, ale trzeba wytrwałej pracy pacjenta przy pomocy logopedy. Nową metodą jest wyuczenie mowy od nowa. Proces trwa około półtora roku, a osoba, która poddaje się terapii, przez pewien okres mówi w tempie zwolnionym, stopniowo dochodząc do naturalnej mowy. W Polsce jąka się 1-2 proc. dorosłych i 4 proc. dzieci (ok. 500 tys. osób). Blisko 65 proc. dzieci wyrasta z jąkania, zanim skończy cztery lata, bez leczenia.

Ostatnie miejsca w październiku, zapisz się - Godzinny trening on-line GRATiS!

X