ESBS

ESBS obrazek
grafika kanału ESBS, symbolika jąkania, bloków, kamuflażu, wycofania

Emotional Speech Block Syndrome – Zespół Emocjonalnych Bloków Mowy)

Blokady mowy spowodowane emocjami uniemożliwiają swobodne                 komunikowanie się z otoczeniem. Często nazywane są jąkaniem, choć to zbyt wąskie określenie, czasem mutyzmem wybiórczem co bardo upraszcza problem i piętnuje go w samej nazwie. Blokoda mowy zostaje uruchomiona wraz z chęcią wypowiedzenia zdania, wyrazu, czasem pojedyńczego dźwięku w konkretnej sytuacji lub przy konkretnej osobie. Narządy mowy w ułamku sekundy są napiętę, wręcz sparaliżowane. Gdy osoba zdecyduje się na mówienie w tak niekorzystnej fizycznie sytuacji mogą wystąpić skurcze na twarzy, zacięcia, przepychania dźwięku. Otoczenie interpretuje je wtedy jako jąkanie. Wiele osób czując ten dyskomfort nie dokonuje próby mówienia milcząc. Specjaliści określają to mianem mutyzmu. Jednakże mechanizm działania jest ten sam. Osobo/sytuacja generuje emocje a one wpływają na fizjologię napinając ciało.  Odniesione „porażki” w przypadku siłowego przeciskania dźwięku powodują dodatkowe skojarzenie strachu z konkretnym słowem które zostało siłowo przepychane. Syndrom ESBS nie ustępuje samoistnie, zawsze potrzebna jest pomoc trenera. Nie jest też chorobą a wyuczonym stanem zachowania.

Jak zachowują się osoby z blokami mowy możesz pooglądać na kanale TimeToSpeech

Objawy ESBS (Jąkanie, Mutyzm wybiórczy) – dowiedz się więcej
Objawy Emocjonalnych Bloków Mowy ESBS (Emotional Speech Blocks Syndrome, Zespół Emocjonalnych Bloków Mowy)

mogą występować łącznie lub oddzielnie


widoczne;
zacięcia w mowie – chwilowe przerwy w środku wyrazu, zdania
kilkukrotne powtórzenia sylab na początku wyrazu, w środku, rzadziej na końcu
kilkukrotne powtórzenia pojedyńczego dźwięku na początku lub w środku wyrazu
siłowe przepchychanie dźwięku
brak odpowiedzi spowodowany całkowitym blokiem
skurcze na twarzy w okolicy czoła, oczu
nienaturalne odruchy głową do tyłu, do przodu, na boki
wstrząsy głową lub całym ciałem
opusczanie głowy w dół przy próbie odpowiedzi na pytanie
wyciąganie języka
zagryzanie warg
ściszanie głosu

niewidoczne:
odczuwalny stan napięcia w całym ciele
falowe napięcie przed rozpoczęciem mówienia
przyspieszony oddech i puls przed rozpoczęciem mowy
obniżona saturacja SpO2

Kamuflaż
uciekanie od komunikacji
używanie skrótów
używanie gestów
używanie sms, maila zamiast mówienia
zamiana wyrazów na mniej ważne
zamiana szyku zdania, celem oniżenia ważności konkretnych słów
obmyślanie strategi rozmowy
wykorzystanie osób trzecich do załatwienia sprawy bez ich wiedzy na temat problemu z mową
świadome wyręczanie się innymi osobami, tłumacząc swąją niezdolnosć do mówienia
Udawanie wśród domowników, że nie ma problemów mową
lżejsze nazywanie problemu np. zawieszanie się, zacinanie się, zapowietranie się

 

więcej na:  myesbs.com

NIE BAGATELIZUJ!

Wiele osób wciąż myśli o jąkaniu w kategoriach błahostki, traktując temat jako nieistotny, mało
problematyczny, a nawet śmieszny. Ludzie, zetknąwszy się z osobami jąkającymi zazwyczaj
mówią: „przecież to tylko zacinanie, spoko” albo pani-pan „się trochę zapowietrzył”. Że niby nic
ważnego, w sumie lajcik, są gorsze rzeczy i nie ma co robić z tego wielkiego halo. Widzimy te
kiepskie skecze kabaretowe w telewizji, ukazujące osoby jąkające się w jakimś pseudo
komediowym kontekście, zazwyczaj pogodzonych z losem, nieco gapowatych, niemrawych,
groteskowych. Oni już tak mają, co zrobić? Wszak nie każdy jest doskonały i że takie jest życie.
Tak oto utrwalają się krzywdzące i negatywne stereotypy. Słyszy się niejednokrotnie w
przestrzeni publicznej, iż na świecie mamy poważniejsze choroby, a różne niepełnosprawności
dotykają ludzi od wieków. Ciesz się, że masz ręce, możesz chodzić, masz zdrowe oczy i dobry
słuch – tego typu argumentacja używana jest wręcz na porządku dziennym. Twoje jąkanie to
przy tym pikuś! NIe przejmuj się, no co ty, każdy na coś cierpi, itd. Powie to nie tylko osoba
uprzedzona, bez wyobraźni, pozbawiona empatii czy zwyczajnie podła, ale zdarza się, niestety
często, że podobne umniejszające skalę problemu odzywki wyjdą z ust ludzi na ogół życzliwych
i miłych. Tak bardzo niebezpieczne są schematy myślowe, które tak silnie zakorzenione zostały
w ludzkich psychikach. A osoby dotknięte ESBS, czyli jąkaniem bazującym na emocjonalnych
blokach mowy, dostając tego typu informacje zwrotną od swoich rozmowców, same zaczynają
w to wierzyć. Cierpią w samotności, zderzając się z powszechną ignorancją i niezrozumieniem.

A przecież osoby z ESBS są najczęściej wrażliwi i inteligentni, przy czym w ogóle nie ustępują
mądrością czy bystrością umysłu względem innych ludzi. Jednakże nie mogą oni w pełni
wyrazić swych myśli ani spokojnie ułożyć i wyartykułować wypowiedzi, a z powodu jąkania i
bloków zostają mimowolnie zamknięci w swoich głowach. Ilekroć sytuacja staje się dlań nazbyt
emocjonalna – co może być niekiedy z pozoru blahostką, jak pojście do kiosku po gazetę lub
kupno chleba czy pomidorów – następuje blok, spięcie mięśni gardła i przepony, co skutkuje
wewnętrznym cierpieniem i niemożnością „wyksztuszenia” słowa. To niezwykle kompromitująca
i dewastująca psychikę osoby jąkającej się sytuacja. Powstaje ogólna konsternacja, napięcie
rośnie, a obie strony nie wiedzą, jak z tego impasu wybrnąć. Rozmówca, o ile jest osobą
kulturalną (to jeszcze pół biedy), cierpliwie wytrwa do końca, starając się nie dać po sobie
poznać. Natomiast druga strona coraz bardziej pogrąża się w smutku, poczuciu niemocy,
porażki (znowu!), także wstydu i niskiej samooceny. Wyobraża sobie nieustannie, co może
pomyśleć o nim rozmówca, katuje się czarnymi myślami, jednocześnie nie widząc wyjścia z
sytuacji.

Bodaj najgorsze w całej tej patologii bywają tzw. „lepsze dni”. Ulegamy wówczas destrukcyjnym
złudzeniom, że oto nagle jest lżej, ponieważ zapora ESBS czasem okazuje litość i przepuści
kilka zdań więcej. Uchyliwszy troszkę żelazne drzwi mentalnego więzenia myśli dostają nieco
miejsca, by przejść na usta i zostać zamienione w słowa. Czasem można zadać jakieś pytanie,
emocje nieco zelżeją, o jak fajnie… To iluzja. Potem przychodzi kolejny dzień, przynosząc
kolejne porażki w kolejnych kontaktach. Cierpienie wzrasta kilkukrotnie, a ciosy zdają się
nokautujące. Niemniej osoby jąkające się dalej słyszą komunikaty w rodzaju: „co tak się
przejmujesz, przecież jakoś mimo wszystko funkcjonujesz, dasz radę, nie myśl tak o tym”.
Wtedy popada się w spiralę beznadziei, poddaństwa, dziwnej zgody na ból, akceptacji wyroku
dożywocia z ESBS. Jakże trudno jest potem uwierzyć komukolwiek, że jest nadzieja. Jak trudno
wtedy przyjąć klucz od swojej celi, kiedy nawet nie masz wiary w to, że wsadzisz go do zamka?

A jednak rzeczony klucz istnieje, a nawet jest on uniwersalny, otwiera bowiem każdy zamek,
nawet ten najbardziej skomplikowany, działa na wszystkie zatrzaśnięte cele, w każdym
zakładzie penitencjarnym naszego zniewolonego jąkaniem umysłu. Nazywa się Nowa mowa i
polega na nauczeniu się mowy od samego początku. Pozwala wytworzyć nowy kanał mowy, w
którym słowa niczym statki płyną swobodnie aż do samego ujścia, czyli do ucha rozmówcy.
Kursant naraz staje się wolny i spokojny. Pewnie wypowiada swoje kwestie, jest rownorzędnym

partnerem w rozmowie. Rozumie, że od teraz już będzie wolny, wystarczy tylko spokojnie, w
poczuciu relaksu i radości trenować nową umiejętność i cieszyć się każdym nowym kontaktem.

Dlatego apeluje z tego miejsca do osób nie mających problemów z mową, a stykających się z
osobami z ESBS: nie umniejszajmy problemu, nie traktujmy go jako zabawnej wady wymowy,
nie zbywajmy pobłażliwym uśmiechem, więcej, nie bagatelizujmy skali ludzkiego cierpienia!.
Mowa bowiem to wielkie narzędzie komunikacji i przekazywania myśli, dlatego czlowiek jej
pozbawiony cierpi realnie i bardzo mocno. Mowa potrzebna jest dosłownie wszędzie, przy
każdorazowym załatwieniu jakiejś sprawy, niezbędna jest pracy, w domu z rodziną, mile
widziana w rozmaitych zawodach związanych z komunikacją werbalną. Natomiast ESBS to
niepełnosprawność i dysfunkcja równa tym wspomnianym powyżej. Mówi się ostatnio, że bez
telefonu jak bez ręki, a co gdy do tego telefonu nie możemy powiedzieć ani słowa?

[RC]

NOWA MOWA – SPRZĄTACZKA

 

Decyzja o rozpoczęciu kursu Nowej Mowy niesie ze sobą co najmniej kilka bardzo ważnych
zobowiązań. Po pierwsze: konsekwencja i pewna regularność w treningach; po drugie: silne
przekonanie o słuszności swych działań, wreszcie, po trzecie – niczym nie zmącona potrzeba
używania na stałe pięknej i spokojnej Nowej Mowy. Na pewno, aby to osiągnąć będzie tu
konieczne wsparcie, przynajmniej na początku, ze strony trenerów, ich wiedza merytoryczna,
doświadczenie oraz wysoka świadomość skali problemu. Poziomu matni, w jaką uwikłany jest
każdy kursant chcący pozbyć się jąkania i bloków mowy. Rodzina także odegra niezwykle
istotną rolę, ponieważ ćwiczenia NM w domu, w terenie, w pracy czy szkole będą wymagały od
jej członków pewnego (sporego raczej) zasobu wiedzy, z czym zmaga się ich syn-córka, jak
owe treningi wyglądają w realnych sytuacjach oraz wyczucia, a najlepiej głębszego
zrozumienia, na ile pozytywny i zbawienny wpływ na psychike ich podopiecznego wywiera
Nowa Mowa. Dlatego dopóki kursant nie zazna w sobie owej przemożnej chęci kontynuacji
treningów mowy, zanim nie zasmakuje jej soczystych i słodkich owoców, winien być
prowadzony krok po kroku na tej nowej, nieznanej dotychczas, ścieżce życia. Potem, kiedy już
dogłębnie odczuwa się wymierne korzyści z używania NM, kiedy samopoczucie gwałtownie
wzrasta, kiedy wchodzi spokój i ukojenie, kursanci jakby z automatu pilnują kodowania w sobie
pewnych zdrowych nawyków. Nabierając – z dnia na dzień – pewności siebie, luzu, pewnej
stabilności emocjonalnej, sprawczości w działaniu, opanowania w różnych sytuacjach, osoby
używające swobodnie nowego kanału mowy bez bloków i jąkania, potrafią, mówiąc
kolokwialnie, sami zadbać o siebie, bo wiedzą, że to wszystko leży w ich własnym interesie. Na
zasadzie że, gdy człowiekowi dobrze, ten raczej dąży do utrwalania wypracowanej strefy
komfortu, a nie dokunuje autosabotażu, wpędzając się ponownie na równie pochyłą, jaką na
pewno jest stara mowa z ESBS. Mając świeżo w pamięci bolesne doświadczenia „poprzedniego
życia” będzie starał się posprzątać bałagan, którego narobił w okresie sprzed Nowej Mowy. Na
czym ów bałagan polega i co należałoby uporządkować?

Zacznijmy od tego, że życie osoby podejmującej walkę z jąkaniem dzieli sie na dwa etapy.
Pierwszy to ten, w którym się jąkamy i cierpimy, a drugi to rozdział po kursie NM – etap
stabilizacji, spokoju, wyrównywania szans. Z pewnością, w momencie kiedy kursant zaczyna
samodzielnie stanowić o sobie, brać za siebie pełną odpowiedzialność, kiedy wreszcie zdaje
sobie sprawę, iż wszystko jest w jego rękach i że teraz to już poleci, uświadamia sobie kilka
prostych faktów. Przede wszystkim zaczyna zauważać wokół siebie jakby ład i porządek nowej
rzeczywistości. Owa klarowność, sensowność i lekkość wchodzenia w nowe sytuacje,
bezpośrednio wynikająca z używania przyjemnej i dającej komfort Nowej Mowy, wyzwala w nim
chęć posprzątania i usunięcia niepotrzebnych „złogów”, śmieci, które nagromadziły się przez
lata naznaczone piętnem ESBS. Wtedy zwyczajnie nie było możliwości, by to na bieżąco
ogarniać. Ile zatem zaniechanych decyzji stało się naszym udziałem, ile przeróżnych
zaniedbań, ile nie załatwionych spraw? Dokonawszy bilansu naszego życia (egzystencji?) z
rzeczonego pierwszego etapu, okresu jąkania, unikania i poczucia beznadziei, kursanci wiedzą
już, jaką wartością dysponują, będąc nagle w posiadaniu tak potężnego narzędzia! I to
narzędzia, którym tak łatwo jest się posługiwać, poznawszy rzecz jasna uprzednio kilka
kluczowych jego technik i właściwości. Następuje wówczas moment odkręcania pewnych
niekorzystnych decyzji, naprawiania naszego życia, wypełniania go treścią. Znajdujemy lepszą
pracę, odkrywamy nowe możliwości, idziemy na studia bez irracjonalnych lęków i wymuszonych
przez jakąnie ograniczeń, poszerzamy spektrum postrzegania rzeczywistości. Jesteśmy po
drugiej stronie lustra – to jakby alternatywna, nowa przestrzeń, już mniej kolczasta i wyboista, a
bardziej, powiedziałbym, przestronna i swobodna. Bez trudu wchodzimy więc w relacje z
ludźmi, rozmawiamy w rozmaitych emocjonalnych kontekstach, nie czujemy się gorsi,
upokorzeni. Sprzątanie wydaje się wówczas czymś na wskroś naturalnym i zwyczajnie
potrzebnym. Nasza mowa się porządkuje, nie ma w niej zbędnych wtrąceń, nie ma slalomów,
zamiany szyku zdania. Kursanci wiedzą, że każda myśl zostanie wypowiedziana. Z każdym
dniem nabywamy więcej pewności i przekonania, a pozbywamy czarnowidztwa i smutku.
Wyrzucamy do śmieci stare, zużyte graty z naszego życia, sprzed ery Nowej Mowy. Mamy
przecież obecnie nowe własne mieszkanie, które mamy prawo urządzać tak, jak nam się
podoba, a nie tak, jak chciał niegdyś wynajmujący, czyli jego stary właściciel o dziwnie brzmiącym nazwisku ESBS.

Dużo w tym frajdy i przyjemności, dobrze bowiem wyjść z więzienia własnego umysłu na
wolność. Wspaniale jest uzyskać stały dostęp do miejsc, które wcześniej zdawały się poza
naszym zasięgiem, nawet w najśmielszych snach. Świadomość ta uczy kursantów
poszanowania dla Nowej Mowy, pozwala ją jeszcze bardziej doceniać i pielęgnować. A kiedy
już posprzątamy „najgrubsze” rzeczy, kiedy zrobimy sobie przestrzeń i przewietrzymy zatęchłe
pomieszczenia, następuje etap zwykłego zamiatania na bieżąco, tak na co dzień, co czyni
każdy zdrowo myślący i odpowiedzialny człowiek.

[RC]