Białystok-jąkanie,bloki mowy

Prezydent lekiem na ją – ka – ka – nie Kurier Poranny (Białystok)

 
 

Nowa mowa. Aby wyzbyć się problemów z wymową Ania musiała spotkać się z „kimś ważnym”. Wybrała prezydenta Białegostoku – Ryszarda Tura.

Ania, bardzo mi miło – podaje mi rękę siedemnastolatka. Wymawiając te słowa znacznie przeciąga samogłoski. Czas wymowy każdej z nich to kilka sekund.

Początkowo mnie to dziwi, ale później przyzwyczajam się.

– Ja też byłam zaskoczona tą mową, kiedy Ania wróciła w czerwcu z terapii w Mikołowie. Ale szybko się przyzwyczaiłam. Teraz mogę powiedzieć, że taka rozmowa z nią jest bardzo kojąca – mówi Jola, starsza siostra Ani.

Przeszłość

– Problem w mową u Ani zaczął się, kiedy miała sześć lat. Nie mogę dokładnie powiedzieć, czy miało na to wpływ konkretne zdarzenie… Ania zawsze była bardzo wrażliwym dzieckiem. Z drugiej strony, pamiętam, że mniej więcej w tym czasie Ania była na łyżwach i załamała się tafla.. może to też miało wpływ – zastanawia się pani Krystyna, mama Ani. Najgorzej było w podstawówce.

– W drugiej klasie miałam taką nauczycielkę, która nigdy nie pozwalała mi czytać na forum klasy – opowiada Ania.

Kiedy zaczyna mówić, od razu koncentruje na sobie uwagę słuchaczy. Nie jąka się w ogóle. Ale mówi bardzo, bardzo wolno.

Jak to jest się nie jąkać? – Wszystkim się wydaje, że największym problemem jest to, co widać, a wszystko siedzi w środku – wyjaśnia Ania.

Dodaje, że najgorzej było wówczas, kiedy się zdenerwowała albo kiedy była z ludźmi, których nie zna.

– Kiedyś nauczycielka zawołała mnie do odpowiedzi na historii. Znałam odpowiedź, ale nie mogłam jej powiedzieć. Miałam blok. Wróciłam do domu i już więcej nie chciałam pójść do szkoły – opowiada Ania.

Tak, przypominam sobie. Ania nie miała problemu przez cały czas. On się pojawiał na jakiś czas, a potem zanikał. Najczęściej w podstawówce – wtrąca siostra, Jola.

– Kiedy córka skończyła podstawówkę zaczęliśmy szukać pomocy. W telewizji usłyszeliśmy o terapeutce w Kołobrzegu. Pojechaliśmy tam, jednak okazało się, że czas oczekiwania na terapię jest bardzo długi. Poza tym nie wiedzieliśmy, czy Ania nadaje się już na leczenie – opowiada pani Krystyna.

O tym, jak duży problem ma jej córka tak naprawdę dowiedziała się podczas czerwcowego leczenia w Mikołowie.

– Przez cały czas była bardzo dzielna. Kiedy szła do sklepu kupić napój, jak on się nazywał Aniu?

– Fanta – odpowiada bez zająknięcia Ania.

– Właśnie Fanta. To córka kupowała wcześniej cokolwiek, z czego wymową nie miała problemu, a potem szybko mówiła…

Terapia

Było ciężko.

– Na początku przez kilka dni w ogóle nic nie można było mówić. To po to, żeby zapomnieć swoją starą mowę – wyjaśnia pani Krystyna. – To była pierwsza część terapii, która polegała na wyciszeniu i nauce technik relaksacyjnych. Potem zaczęliśmy się uczyć nowej mowy – powoli opowiada Ania. – Dla nas, rodziców to też było duże odkrycie. – dodaje pani Krystyna. Osoby, które mają problem z mową zacinają się najczęściej na spółgłoskach.

– Ch, cz, f, a jak byłam zdenerwowana, to wszystkie – Ania wylicza najgorsze spółgłoski.

– Dlatego nowa mowa jest oparta głównie na samogłoskach. Trzeba je wymawiać długo. Na przykład w słowie kot, tak naprawdę słychać głównie głoskę „o”, „K” i „t” trwa bardzo krótko – opowiada pani Krystyna.

Dopiero w tym momencie zauważam, że Ania podczas całej rozmowy przebiera palcami prawej ręki.

– To uspokaja. Nauczyłam się tego właśnie podczas terapii – wyjaśnia siedemnastolatka. W ten sposób rozluźnia się, steruje tempem nowej mowy, panuje nad głosem i uspokaja się po każdej sylabie.

– Po dwóch tygodniach terapii wyjechałam zupełnie spokojna, czyli całkiem inna niż byłam dotychczas – wyjaśnia Ania.

– Ale jeszcze zanim pojechaliśmy, wszyscy uczestnicy terapii wystąpili przed swoimi bliskimi w domu kultury. Mówili już płynnie, nową mową – opowiada pani Krystyna. Przypomina sobie, że była wśród nich dziewczyna, która robi obecnie doktorat z rehabilitacji. Wcześniej – kiedy tylko miała wystąpić publicznie zaczynała się denerwować, dostawała bloku, nie mogła wykrztusić ani słowa.

Była też dziewczyna, która na samym początku terapii przedstawiła się jako Magda. Dopiero podczas końcowego wystąpienia przyznała, że nazywa się Karolina. Przedstawiła się inaczej, bo miała problemy z wymówieniem swojego imienia – mówi pani Krystyna.

Przyszłość

– Kiedy minie pół roku od terapii będę mogła stopniowo zacząć mówić szybciej – mówi Ania, celebrując każdą sylabę. Teraz może mówić, tylko bardzo powoli. Od czasu do czasu może używać szeptu. Czy jej się udaje?

– Oczywiście. Moja siostra jest bardzo dzielna – mówi Jola.

Teraz Ania co miesiąc będzie jeździć na kontrolę do ośrodka w Mikołowie. W międzyczasie dostaje też różnego rodzaju zadania. Tym ostatnim było właśnie spotkanie z mediami i „kimś ważnym”. Dlatego we wtorek Ania spotkała się z prezydentem Białegostoku – Ryszardem Turem.

– Teraz jestem dużo spokojniejsza niż wcześniej – mówi Ania. W oczach jej mamy i siostry widać zachwyt. Są z niej bardzo dumne. Czy czerwcowy pobyt w Mikołowie zmienił jej życiowe plany?

– Chciałabym za rok zdawać na psychologię, a później pomagać ludziom, którzy mają problemy z mową. Takim jak ja – wyjaśnia Ania.

Anna Łubian

Kurier Poranny

Ostatnie miejsca w październiku, zapisz się - Godzinny trening on-line GRATiS!

X