Wywiad z satyrykiem ,Śląskiego kabaretu RAK ,Grzegorzem Poloczkiem.

 


T: Tomasz Kaczmarek

G: Grzegorz Poloczek

 

 

T: Dzień dobry

G: Dzień dobry

 

T: Od jak dawna występuje Pan w kabarecie "Rak"?

G:W kabarecie występuję od 14 lat. Tutaj, w klubie "Pulsar" poznałem kabaret "Rak" na balu "elektryków" który organizowałem. Krzysiowi Hanke bardzo podobał się mój i postanowił mnie zwerbować do kabaretu. Dwa lata mnie werbował i w końcu mu się udało.

 

T: Czy zawód satyryka to było zawsze Pana marzenie?

G: Można powiedzieć, że tak. Miałem dwa marzenia. Pierwsze to było zostać zawodowym koszykarzem .Grałem w koszykówkę do pewnego czasu z dużymi osiągnięciami. Jako młody chłopak grałem w reprezentacji Śląska i dwa razy zdobyłem mistrzostwo Polski. Potem jako uczeń szkoły podstawowej organizowaliśmy różne występy kabaretowe a później w liceum.

 

T: Czy można zamówić kabaret RAK na prywatną uroczystość ,np. wesele czy urodziny?

G: My generalnie nie lubimy występować na prywatnych uroczystościach. Robimy to tylko wtedy kiedy są spełnione pewne warunki. Goście nie mogą nam przeszkadzać. Na takich imprezach ludzie zwykle bardzo swobodnie się zachowują a nam to może przeszkadzać w pracy. Jeśli nam obiecają ,że się zdyscyplinują i będą nas słuchać to wtedy możemy się zgodzić na taki występ.

 

T: Skąd biorą się pomysły na skecze do kabaretu?

G: Nasze skecze i pomysły biorą się z życia. Obserwujemy życie, ludzi. Jeżeli w ludziach jest coś śmiesznego to staramy się z tego zrobić skecz czy monolog.

 

T: Ile czasu potrzeba na wymyślenie jednego występu na scenie?

G: Można to zrobić w dość krótkim czasie. Ale żeby ten program był dobry ,żeby ludziom się podobał to on się tworzy, buduje przez długi okres czasu. Tekst przez nas napisany dopracowuje się. My stale go zmieniamy zależnie od naszych pomysłów.

 

T: Czy wydajecie jakieś płyty z występami kabaretu?

G: Nie. My wydajemy płyty ale tylko z piosenkami. Teksty które mówimy mogą stać się po kilku przesłuchaniach nudne.

 

T: Czy odczuwa Pan tremę przed występem?

G: Zawsze. Jeżeli ludzi traktuje się poważnie to zawsze jest to stresujące bo chciałoby się  dobrze wypaść. Największą tremę odczuwam  przed występami we własnym mieście - Rudzie Śląskiej. Tutaj ludzie nas znają.

 

T: Czy kabaret RAK organizuje jakąś trasę koncertową?

G: My nigdy nie organizujemy konkretnej trasy. Jesteśmy znani ale nie aż tak żebyśmy mogli sobie wybierać miejsca w których byśmy występowali. Jedziemy tam gdzie nas chcą. I nie jest to po drodze. Czasami jedziemy do Gdańska ,potem trzeba wrócić na Śląsk i jechać do Szczecina na trzeci dzień.

 

T: Czy trafiają się czasem jakieś wpadki?

G: Tak, zdarzają się wpadki. Najgorzej jest jak mówimy w trójkę jakiś tekst. Bo wtedy jeżeli ktoś wtrąci coś nowego to istnieje niebezpieczeństwo ,że on wytrąci z rytmu swojego kolegę. Jak ktoś mówi sam to może sobie troszkę zmienić tekst.

 

T: Czy zawód satyryka jest stresujący?

G: Tak. Bardzo stresujący. Bywa ,że na występie jest kilka tysięcy ludzi i chciało by się dobrze wypaść i jest to duży stres. Jeżeli ludzie się na występie nie śmieją to wtedy jest  tragedia. Dlatego to duży stres.

 

T: Czy ma Pan jakiegoś swojego ulubionego satyryka?

G: Tak, moim ulubionym satyrykiem jest Marcin Daniec. Bardzo go lubię za jego poczucie humoru. Bardzo zna życie. Jest bardzo pracowity, szanuje publiczność. Uważam jest satyrykiem wszechczasów w Polsce. Jest jeszcze wielu innych. Kabaret TEY, Jan Pietrzak, Jerzy Kryszak. Jest Krzysiu Dałksiewicz który ma bardzo inteligentny humor. Kabaret ELITA. Jest wielu. A z tych młodych najbardziej lubię kabaret "Ani mru,mru".

 

T: Dziękuję za wywiad.

G: Ja również dziękuję

 

T: Do widzenia.

G: Do widzenia.