Wywiad z aktorem Krzysztofem
Hanke, odtwórcą głównej roli w serialu komediowym "Święta wojna"

T. -Tomasz Kaczmarek
K.-Krzysztof Hanke
T: Dzień dobry.
K: Dzień dobry
T: Od jak dawna występuje
Pan przed kamerą?
K:W serialu "Święta
wojna" występuję 7 rok. Z kabaretem "RAK" zaczęliśmy rok
wcześniej.
T: Jak zaczęła się Pana
przygoda z serialem "Święta wojna"? Czy rola w serialu to było Pana
marzenie?
K: Nawet nie spodziewałem
,że tak potoczą się losy mojej kariery artystycznej. Program 2TVP nagrywał
biesiadę "Gala piosenki śląskiej" i tam dostałem propozycję zagrania
w serialu. Nakręciliśmy pierwsze 5 odcinków. Początkowo ludzie byli
zbulwersowani. Do tej pory nakręciliśmy 243 odcinki i są dobre prognozy na
przyszłość.
T: Rola Huberta Dworniaka w
serialu "Święta wojna" przyniosła Panu dużą popularność. Skąd wziął
się pomysł serialu?
K: Serial wymyślił Pan Marek
Bielecki. Początkowo zwrócił się z pomysłem do TV Katowice. Jednak tam mu
odmówiono. Pojechał do Warszawy, trafił do 2TVP która skierowała go do agencji
"Zum". Ostatecznie serial realizuje ekipa TV Poznań.
T: Jak długo trwa nakręcenie
jednego odcinka?
K: My jesteśmy bardzo
specyficznym serialem. Musimy sie zmieścić w limicie czasowym i kosztowym.
Bijemy absolutne rekordy. Jeden odcinek kręcimy w ciągu jednego dnia.
T: Czy praca na planie jest
stresująca i męcząca?
K: Tak, praca na planie jest
bardzo stresująca i męcząca. A po nagraniu 4 odcinków człowiek jest tak wymęczony ,że tak naprawdę powinien
się udać do jakiegoś psychologa...Stwierdzam ,że coraz więcej cech Huberta
Dwornioka się u mnie pojawia.. i tego się boję...:)
T: Często występuje Pan
również na scenie z kabaretem "RAK". Czy trudno pogodzić te dwa
zajęcia?
K: Czasami jest trudno. Ale
jesteśmy już tak zgrani, że ekipa telewizyjna wie kiedy kabaret RAK ma występ.
Jedno wiem, że po kilku
dniach grania moja sprawność na scenie jest dużo niższa. Jednak gdy kilka dni
nie występuje to czuję coś takiego co się nazywa "głodem sceny", aż
chce mi później grać.
T: Czy przytrafiła się Panu
jakaś wyjątkowa śmieszna, stresująca sytuacja podczas kręcenia serialu?
K: Podczas kręcenia było
wiele stresujących sytuacji. Kiedyś scenarzysta wymyślił, że Hubert Dworniok ma
jeździć na motocyklu żużlowym. Zatrudniony został kaskader który jeździł super,
robił różne sztuczki, jeżdził na jednym kole. Tylko miał jedną wadę: nie był
Hubertem Dworniokiem i to zupełnie było niewiarygodne. I postanowiłem wsiąść na
ten motor...Cały problem polegał na tym ,że kiedy siadałem na niego to nogi mi nie sięgały do ziemi i musieli mi
takie specjalne stołeczki przygotować ,żebym mógł wsiąść na ten motor. Jednak
jak potem jeździłem to wtedy oni dopiero się zaczęli bać bo nie wiedzieli co ja
naprawdę jestem w stanie na takim motorze zrobić. To było bardzo stresujące do
właściciela tego motocykla, który mi powiedzial, że najmniejsza awaria to jest
min. 5 tys. zł...
T: To dla Pana to też było
stresujące...
K: To był zięć mojego
szwagra filmowego...więc nawet jak gdyby coś się stało...
T: Wybaczyłby...:)
K: Tak:)
T: Czy znajduje Pan czas na
swoje hobby?
K: Tak, znajduję czas. Choć
coraz mniej czasu mam na to. Przede wszystkim żeglowanie. Porobiłem wszystkie
możliwe kursy na żeglowanie morskie. Mam zamiar popłynąć do Grecji, Chorwacji.
Plany wakacyjne są dopięte do końca roku, czekają na realizacje.
T: Jak długo trwa praca na
planie, czy istnieje jakiś limit czasowy?
K: Nasz limit czasowy jest
wyznaczony przez cierpliwość sąsiada który pod nami mieszka. Mieć za sąsiada
nawet filmowego Huberta Dwornioka to jest horror. Współczuję temu człowiekowi.
Staramy się skończyć prace tak do 21 godz.
T: Czy odczuwa Pan tremę
przed kamera?
K: Nie. Jak coś nie wyjdzie
to zawsze można poprawić. Są czasami występy "live" z kabaretonem
kiedy kamery i oczy wielu telewidzów są zwrócone na człowieka i jest wtedy
świadomość obciążenia.
T: Czy zna Pan jakieś
ćwiczenia głosowe?
K: To bardziej kolega
Krzysztof Respondek jest specjalistą, skończył szkołę teatralną. Ale pamiętam
było: " w czasie suszy szosa sucha", "trak tarcice..." i
podobne.
T: Ma Pan jakiegoś
ulubionego aktora czy aktorkę?
K: Kiedyś ulubiony aktor to zdecydowania Luis De
Funes. A oprócz tego Pan Kowalski odtwórca głównej roli "Sami swoi"
.Poza tym to lubię "twarde typy" jak: Al Pacino, Dustin Hoffman,
Robert De Niro.
T: Z jakimi sławnymi aktorami
Pan się spotkał?
K: Trudno teraz wymieniać
wszystkich. Jedną ze "słonecznych" stron tego zawodu jest fakt ,że
można obcować z tyloma sławnymi, wybitnymi, wspaniałymi ludźmi. Z aktorek to
bardzo miło wspominam Anie Przybylską, Ade Biedrzyńską, Joanną Kurowską, Elę
Zającówną, Hanką Bielicką. Z aktorów to bardzo mi imponował Krzysztof
Kolberger. Z Andrzejem Grabowskim spotykamy się na scenie. Z piosenkarzami
również się spotykamy. Jest tego sporo.
T: To Henryka Czicha z
"Universe" też na pewno zna
K: Oczywiście. Kabaret Rak i
Universe powstawały w tym samym czasie. Występowaliśmy wspolnie tyle, że w
innych kategoriach. Oni byli dla nas zawodowymi piosenkarzami, myśmy nigdy nie
umieli śpiewać tak jak oni.
T: Bardzo Panu dziękuję za
wywiad.
K: Drobiazg::)
T: Do widzenia
K: Do widzenia