Wywiad  z pianistką Panią Anią Kast.

 

 

Sz.-Szymon

A.- Anna Kast

 

Sz.: Witam. Dlaczego wybrała Pani ten zawód? Czy od dziecka Pani zainteresowania szły  już w kierunku muzyki?

 

A.: To, że zostałam pianistką, zawdzięczam praktycznie mojemu tacie. On w czasie wojny grał na skrzypcach i właśnie dzięki temu uniknął pójścia na front. Właśnie mój tata zapragnął, żebym grała na jakimś instrumencie. I było to właśnie pianino, które specjalnie dla mnie kupił. Zapisał mnie także na lekcje grania i tak się to wszystko zaczęło. Byłam wtedy w II klasie szkoły podstawowej.

 

 

Sz.: Jaką szkołę Pani ukończyła?

A.:  Szkoła średnia to była Państwowa Szkoła Muzyczna. Studia odbyłam w Wyższej Szkole Muzycznej w Katowicach, na wydziale pedagogicznym o specjalności fortepianu.

 

 

Sz.: Co sprawia Pani największą satysfakcję w tym zawodzie?

A.: No niewątpliwie są to postępy u moich uczniów.

 

 

Sz.: Kiedy – Pani zdaniem najlepiej zacząć naukę gry? Czy już  w wieku dziecięcym?

A.: Najlepiej zacząć, kiedy dziecko idzie do pierwszej klasy szkoły podstawowej.

 

 

 

Sz.: Jaki wpływ na talent muzyczny maja wrodzone umiejętności, a jaki ćwiczenia? Co jest ważniejsze?

A.: Na pewno ważne są zarówno umiejętności jak i ćwiczenia. Ja osobiście chyba jednak bardziej postawiłabym na ćwiczenia, powiedzmy 60% ćwiczenia, 40% - talent.

 

 

Sz.: Czy ma Pani jakiś ulubionych kompozytorów?

A.: Ależ oczywiście, mam kilku ulubionych, np. Szopen, Beethoven, Czajkowski oraz Mozart.

 

Sz.: Czyje utwory uchodzą za najtrudniejsze do zagrania?

A.: Najtrudniejsze do zagrania dla mnie, są utwory J. S. Bacha.

 

 

Sz.: Czy poza muzyka, ma Pani jakieś inne pasje?

A.: Hmmm…Lubię wszelkiego rodzaju kwiaty, których sama sporo posiadam. Pielęgnuję je i dbam o nie:). Poza tym to ogólnie cała przyroda.

 

 

Sz.: Czy spotyka Pani w swoim otoczeniu osoby jąkające się?

A.: Nie, do tej pory jeszcze nie spotkałam.

 

Sz.: Jakie jest Pani zdanie na temat wolnej mowy?

A.: W ogóle mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, uspokaja mnie.

Natomiast nie lubię, jak ktoś mówi za szybko. Znam kilka takich osób i czasem muszę poprosić, żeby powtórzyły jakieś zdanie, bo nie można ich zrozumieć.

Poza tym jestem pod wrażeniem, tego co Pan robi.

Mogę sobie jedynie wyobrazić, ile taka terapia wymaga poświęcenia, czasu, mobilizacji oraz samozaparcia.

Życzę Panu powodzenia na dalszych etapach terapii.

 

Sz.: Dziękuję za poświęcony mi czas. Do widzenia

A.: Ja również dziękuję. Do widzenia.