|
Z aktorem Krzysztofem Misiurkiewiczem rozmawiał Mateusz Pleśniak
K- Krzysztof Misiurkiewicz M – Mateusz Pleśniak M- Od jak dawna gra Pan w Teatrze? K- Od 1966 czyli już 40 lat. M- Gdzie ukończył Pan studia aktorskie? K- W Krakowie w Państwowej szkole teatralnej. M- Czy jako dziecko chciał Pan grać w teatrze? K- Nie, moje zainteresowanie aktorstwem ujawniło się dopiero w liceum, zajmowałem się wtedy recytowaniem wierszy, występowałem również w zespole recytatorskim w telewizji. M- Jak Pan podchodzi do gry na scenie? Traktuje to Pan tylko jako prace czy może też coś więcej ? K- Oczywiście jest to dla mnie praca, ale jest element spełnienia i zabawy. Praca daje mi przyjemność i satysfakcje. M- Kto był Pańskim aktorskim idolem? K- Tadeusz Łomnicki M- Czy sprawia Panu przyjemność wczuwanie się w różnorodne postacie i odgrywanie ich smutków i radości? K- To jest sprawa gry zawodowej, poznać człowieka którego się gra, jego myśli i czyny. Czasami jest to wręcz nieprzyjemne. M- Czy ma Pan wpływ na to jaką postać będzie Pan
odgrywał? K- Nie, nie mam wpływu, jest to sprawa kierownictwa artystycznego. M- W jakich utworach lubi Pan najbardziej grać? K- Aktor raczej nie ma ulubionych utworów. To tak jakby spytać mechanika jakie samochody lubi najbardziej naprawiać, ale największą przyjemność sprawiają mi sztuki klasyczne , a w szczególność ta wielka klasyka: Fredro, Szekspir M- Czy w tak ciężkiej aktorskiej pracy znajduje Pan czas na własne przyjemności ?K- Obecnie już mało gram w teatrze, ale kiedyś aktorstwo zajmowało mi bardzo dużo czasu , ale każdemu aktorowi przysługują 2 miesiące urlopu : lipiec, sierpień M- Jak sobie Pan radzi z trema przed występem?K- Trema należy skierować w odpowiednim kierunku, trzeba się skupić na
odgrywanej postaci. Tremę trzeba uznać za mobilizacje. M-
Czy ciężko jest się dostać na studia aktorskie?
K- W zasadzie to bardzo ciężko, za moich czasów na 600 osób
przechodziło 20 M-
Czy zna Pan jakieś ćwiczenia głosowe?
K- Pamiętam, ze na studiach robiliśmy pewne ćwiczenia na emisje głosu. Pewna Pani wygrywała nam na fortepianie ton , a myśmy mówili : Moja mama miele mak. M- Dziękuje za udzielenie wywiadu. K- Ja również, powodzenia w terapii. |