Wywiad z Zegarmistrzem Robertem Kacperak
wywiad
przeprowadził Łukasz Zahajkiewicz
![]() |
Ł.Z Czy może się nam pan przedstawić ?
R.K Nazywam się Robert Kacperak i jestem zegarmistrzem, mam 38 lat,
mieszkam i pracuję w Strzelcach Opolskich.
Ł.Z Od jak dawna zajmuję się pan
zegarmistrzostwem ?
R.K Zegarmistrzostwem zajmuję się już od 20 lat, a Mistrzem
Zegarmistrzostwa jestem już 17 lat.
Ł.Z Jaką szkołę pan skończył ?
R.K Szkoła zawodowa wraz z praktyką zawodową u zegarmistrza, mojego
mistrza który już niestety nie żyje, oraz różne kursy w Krakowie, Łodzi które
przygotowały mnie teoretycznie do tego zawodu, praktyczna część odbywała się
już w Strzelcach Opolskich połączona egzaminami w CECHU.
Ł.Z Czym się rożni czeladnik od mistrza
zegarmistrzostwa?
R.K Różni się większą praktyką, teoretycznie więcej potrafi zrobić,
chociaż nie zawsze w praktyce tak jest bo wielu czeladników jest bardzo
dobrych, pomimo to nie udaje im się zdać egzaminu na Mistrza, który jest bardzo
trudny do zdania. Ja zdałem egzamin Mistrzowski mając 21 lat, a kolega który
miał 40 lat nie zdał. I tu nie miał znaczenia wiek tylko umiejętności. Rozbiera
się zegar na pierwsze części, kilka tych części jest zabierane przez komisję i
trzeba dorobić te części do danego zegara, a później egzamin teoretyczny i
rysunki. Jednym słowem trzeba dużo umieć żeby zostać Mistrzem. W skrócie mówiąc
jest takie przysłowie: „Hebluj synku, hebluj majster przyjdzie i siekierką
poprawi”, i to mniej więcej się odnosi do umiejętności czeladników i mistrzów.
Ł.Z Od jak dawna ma pan swoja działalność ?
R.K Od 1990 roku prowadzę własną działalność czyli już 16 lat.
Prowadzę zakład zegarmistrzowski połączony z dorabianiem kluczy oraz sprzedażą
zegarków i zegarów.
Ł.Z Czy z zawodu zegarmistrza można wyżyć ?
R.K Można z niego wyżyć pod warunkiem że robi się wszystko i zegary
na baterie, mechaniczne i antyki. Bo jeśli miał bym robić tak jak niektórzy,
mając wąska specjalizacje to nie utrzymają się na rynku. Trzeba naprawiać
wszystko po prostu co jest możliwe do naprawy. Taki ogólny zakład
zegarmistrzowski dostępny dla wszystkich po prostu musi być bardzo elastyczny,
musi naprawiać i kukułkę i jakiś nowy zegarek na baterie tylu CASIO itd.
Ł.Z Czy lepiej mieć własna działalność, czy pracować u kogoś?
R.K Jeśli chodzi o pracę u kogoś to miałem krótkie doświadczenia,
bo pracowałem po zdaniu czeladnika tylko 3 lata, później służba wojskowa. Jak
wyszedłem z wojska otworzyłem od razu swoja działalność. Większy stres jest
związany mając własna działalność, jest bardzo dużo różnych obciążeń które
człowiek musi znosić walcząc o klienta jak tylko może. To już te czasy minęły
kiedy zegarmistrze byli bogatymi ludźmi i byli szanowani. Teraz już coraz to
mniej dlatego że zegarki można za 4 złote kupić, i są również za 50 tys. euro.
Przysłowie przed wojną było takie że: „Kto chciał mieć zegarki, musiał mieć
Folwarki”, także świadczyło samo to, że zegarmistrz mógł naprawić jeden, dwa
zegary na tydzień i utrzymać rodzinę przez pół roku.
Ł.Z Co się panu lepiej składa, małe zegarki na rękę czy duże wiszące?
R.K Generalnie nie mam ulubionych zegarów do składania, może powiem
inaczej nie ważne czy są duże czy są małe, im bardziej skąplikowane tym
bardziej mnie to wciąga. Proste zegarki robię prawie że automatycznie, nie
musze nad nimi się zastanawiać. A zegary bardzo skąplikowane mechanicznie które
mają dodatkowo jakie kuranty, stopery lub chronografy, takie zegary lubię robić
bo to są zegary przy których człowiek musi bardziej wytężyć umysł i pomyśleć.
Ł.Z Czy praca zegarmistrza daje panu satysfakcje
?
R.H Bardzo dużo daje mi to satysfakcji. Po prostu trzeba lubić, jak
bym nie lubił tego co robię to nie dało by się pracować w tym zawodzie bo to
jest taki specyficzny zawód. Dobrze jest jak wykonuję się swoją pracę
przynajmniej z przyjemnością nie mówię o pasji i bez stresu rano wstaję, nie
jest zdenerwowany że musi zegarek naprawiać.
Ł.Z Czy praca zegarmistrza wymaga jakiś specjalnych umiejętności ?
R.K Umiejętności jak umiejętności, tu potrzebne są pewne cechy.
Trzeba być przede wszystkim spokojnym, przynajmniej w momencie pracy nad
zegarkiem, trzeba być dokładnym, mieć dobrą pamięć wzrokową, o dobrym wzroku
nie wspomnę, a z fizycznych rzeczy to nie mogą się trząść ręce, ale też nie
mogą być ręce wilgotne. Ręce powinny być cały czas suche.
Ł.Z Jakie ma pan plany na przyszłość?
R.K Mamy zamiar trochę rozwinąć usługi jeśli chodzi o naprawę
antyków, po prostu zamierzamy dokupić parę maszyn które pozwolą nam szybko i
sprawnie pracować, szczególnie zamierzamy dokupić maszyny do renowacji skrzynek,
bo mechanizmy wszystkie mamy które pozwalają nam naprawiać wnętrze zegara.
Ł.Z Woli pan używać polskich narzędzi czy raczej zagranicznych?
R.H Jeśli chodzi o narzędzia polskie to kiedyś był owszem jak firma
JUBILER, ale każdy szanujący się zegarmistrz ma tylko i wyłącznie narzędzia
Szwajcarskie, to są firmy BOLEJ, BERGO. Ja nawet na stole jak mam śrubokręty
czy pincet czy lupy, staram się żebym wszystko miał oryginalne szwajcarskie, a
nie jakieś hinszczyzny. Mam po prostu narzędzia z najwyższej półki. Są to
otwieracze do zegarków, różne klucze, one są dużo droższe, czasami bardzo
drogie, ale jeśli ktoś daje mi zegarek np. za 1000 euro, on widzi że mam
odpowiednie narzędzia, przyrządy żeby go otworzyć, uszczelnić, i wtedy taki
klient jest po prostu spokojny o to że mu go nie zepsuję. Są narzędzia różne i
niemiecki i francuskie, ale ja używam tylko Bergona lub Boleja. Jeśli chodzi o
narzędzia do naprawy starych zegarków na rękę to musza już być specjalistyczne
narzędzia które są produkowane tylko pod dany model zegarka, a jeśli go nie ma
to się nie da zegarka naprawić. Można go otworzyć, wyczyścić, ale jeśli są
błędy to się nie naprawi bez odpowiednich narzędzi.
R.K Dziękuję również .