M- Mateusz Pleśniak

P- Profesor Marek Haltleb.

 

M-Co skłoniło Pana Profesora do wyboru medycyny a później obecnego kierunku gastroenterologii? (układ pokarmowy)

 

P- Wybrałem medycynę jako kierunek studiów z kilku powodów. Po pierwsze, moi rodzice byli lekarzami i w domu byłem świadkiem wielu rozmów na tematy medyczne. Po drugie, nie miałem wrodzonych zdolności matematycznych, a więc kierunek politechniczny nie wchodził w rachubę. W tamtych czasach nie bez znaczenia był również fakt, że lekarz był zawodem względnie apolitycznym i nie zmuszał do trudnych wyborów niezgodnych z przekonaniami i zdrowym rozsądkiem. Studia ukończyłem na Wydziale Zabrzańskim  Śląskiej Akademii Medycznej. O wyborze gastroenterologii zadecydował fakt, iż ówczesnym kierownikiem Kliniki Gastroenterologii był profesor Kornel Gibiński, wybitny lekarz - internista i gastroenterolog. Ubiegając się o posadę na Jego klinice kierowałem się nadzieją, że będzie to najlepsze miejsce dla dalszej edukacji. Pewne znaczenie przy wyborze gastroenterologii miał też fakt, że sam miałem problemy zdrowotne związane z chorobą wrzodową dwunastnicy. W tamtych czasach nie znano jeszcze bakterii Helicobacter pylori i leczenie choroby wrzodowej było mało skuteczne. Teraz widzę, że wybór gastroenterologii był słuszną decyzją, bo ta dziedzina, jak żadna inna pozostawia jeszcze wiele miejsce na dalsze podspecjalizacje.

 

M-Jak przebiegała Pańska kariera naukowa?

 

P- Całe moje życie zawodowe jest związane z Kliniką Gastroenterologii. W latach 1981-1983 pracowałem w niej jako młodszy asystent. Od 1984 do 1989 roku jako starszy asystent. W 1989 roku uzyskałem stanowisko adiunkta, a od lutego bieżącego roku zostałem powołany na stanowiska  kierownika kliniki. Awansowi zawodowemu musiały oczywiście towarzyszyć kolejne stopnie naukowe tj. stopień doktora nauk medycznych oraz tzw. habilitacja.   

 

M- Czy mógłby Pan profesor opowiedzieć o tematach podejmowanych na kolejnych stopniach naukowych?

 

P- Od początku moje zainteresowania naukowe skupiały się na wątrobie. W pracy doktorskiej badałem rytmy dobowe wybranych funkcji metabolicznych wątroby. Z nowoczesną nauką o wątrobie (hepatologią) zetknąłem się w Paryżu, gdzie przez 1,5 roku pracowałem w laboratorium hemodynamiki trzewnej. Interesują mnie wszystkie aspekty chorób wątroby, a zwłaszcza stany zaawansowanej marskości wątroby z nadciśnieniem wrotnym.

 

M-Ile pracy i czasu wymaga zdobycie tytułu profesora?

 

P- Dużo czasu. Należałoby raczej powiedzieć, że zbyt dużo czasu. Osiągnięcie tytułu profesora i czas na to potrzebny są wypadkową kilku czynników takich jak traktowanie zawodu lekarza jako pasji (a nie tylko sposobu na utrzymanie siebie i rodziny na odpowiednim poziomie życia), miejsce pracy,  przynależność do prężnego zespołu badawczego, konsekwencja w działaniu oraz energia,. W moim przypadku nie wszystkie czynniki były obecne, ale jak widać dałem sobie radę.

 

M- Czy ma Pan Profesor jeszcze jakieś naukowe plany na przyszłość?

 

P- Mam nadzieję, że dopiero teraz dane mi będzie w pełni realizować plany naukowe. Nauka w dzisiejszych czasach wiąże się z pracą dużych zespołów badawczych i dużymi nakładami finansowymi. Stanowisko kierownicze  stwarza o wiele większe możliwości realizacji takich planów niż praca na stanowisku adiunkta.

 

M- Jakie są Pana Profesora zainteresowania pozazawodowe?

 

P- Dobre kino i sport. Jeżdżę na nartach i gram w tenisa. Z przykrością stwierdzam, że na te przyjemności pozostaje coraz mniej czasu

 

M- Jaki wpływ mają obecnie komputery na medycynę?

 

P- Bez komputera oraz internetu nie można sobie wyobrazić pracy lekarza, nauczyciela i naukowca, Komputer daje dostęp do aktualnej literatury medycznej. Z tego powodu biblioteki lekarskie świecą obecnie pustkami. Również praca dydaktyczna opiera się na prezentacjach w całości przygotowywanych komputerowo. Nauka nie istniałaby bez internetowej wymiany myśli oraz komputerowych programów graficznych i statystycznych. 

 

M- Dziękuje za udzielenie wywiadu.